największe gwiazdy - najlepsze piosenki

4. Albumy

sobota, 21 stycznia 2012

Wielu nie docenia tej płyty uznając ją za nijaką. Wielu próbuje jej nie zauważać uznając, że jest wiele więcej lepszych krążków w dyskografii Iron Maiden. Ten krążek często jest zapomniany, choć wcale na to nie zasługuje. Wsłuchując się dobrze w muzykę z tej płyty nie można nie uznać jej za kawałek naprawdę dobrej roboty. Pewnym problemem dla maidenowskich ortodoksów może być z pewnością to, że jest to druga (i zarazem ostatnia) płyta, na której śpiewa Blaze Bayley a nie Bruce Dickinson. Poza tym album konsekwentnie kontynuuje i rozwija nowe Virtual XIbrzmienie Iron Maiden zaprezentowane przez zespół na płycie „The X Factor”, które nie wszystkim przypadło do gustu.

Rok 1998 to czas mistrzostw świata w piłce nożnej, które tym razem były rozgrywane na boiskach Francji. Członkowie Maiden od zawsze pasjonowali się piłką nożną (Harris jest zagorzałym fanem londyńskiego klubu West Ham). Aż prosiło się, aby zaakcentować tę sportową pasję na jedenastej płycie zespołu. Wykorzystano tutaj zbieżność liczby 11. Z jednej strony w drużynie piłkarskiej na boisku występuje jedenastu zawodników, a z drugiej to właśnie jedenasta płyta w dyskografii Iron Maiden. Tytuł płyty „Virtual XI” (Wirtualna Jedenastka) nawiązywał także do drugiej tematyki, która w tamtych czasach była nowością, a o której traktuje pierwszy utwór na płycie – o rzeczywistości wirtualnego świata internetu i gier komputerowych. To właśnie w czasie Virtual XI na rynku ukazała się gra komputerowa Ed Hunter, w której można wcielić się w postać Eddiego.

Do tych dwóch tematów nawiązuje okładka tego albumu stworzona tym razem przez Malvina Granta (tego od okładki „Fear of the Dark”). Jedna z najbardziej przerażających twarzy Eddiego w historii Maiden skąpana w czerwonych szalejących płomieniach. Eddie mało przypomina swoje inne wcielenia z poprzednich płyt. Tym razem jest mrocznym i niebezpiecznym demonem niczym z przerażającego horroru, który wciąga swą wyciągniętą dłonią swoje ofiary w piekielne ognie. Ofiarą jest natomiast gracz komputerowy, którego tak wciąga wirtualny świat, że zapomina o świecie realnym. Prawdopodobnie gra w grę z piłką nożną, której rysunek znajduje się w lewym dolnym rogu tej okładki. Z resztą na tej płycie są również inne footballowe akcenty. Ciekawostką są zdjęcia drużyny Iron Maiden w specjalnych firmowych koszulkach sportowych, na których obok Harrisa i spółki stoją czołowi wówczas piłkarze ulubionego przez Harrisa klubu West Ham United. Warto także zwrócić uwagę na lifting jaki po raz pierwszy przeszło tutaj logo Iron Maiden pisane taką samą jak wcześniej czcionką ale okrojoną od dołu przez co wygląda ono inaczej.

Jaka jest Virtual XI? Z pewnością jest to płyta pogodniejsza i bardziej rozrywkowa od swojej poprzedniczki. Teksty z tego krążka nie są już tak wyraźnie osobiste jak na „The X Factor” ale wciąż nie stronią od poważnej tematyki. Widać, że Harris już poukładał sobie życie i nie musi walczyć ze swoimi prywatnymi demonami. Oddzielnym tematem jest wokalista. Według mnie trzyma poziom i ciężko mu coś zarzucić. Czasami chciałoby się jednak żeby zaskoczył nas czymś nowym a niestety tego mi trochę brakuje. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – wcale nie zarzucam Blaze’owi, że śpiewa źle albo nieciekawie, wymagałbym jednak od niego czegoś ponad. Osobiście uważam, że pokazał to dopiero w późniejszych czasach, gdy założył własny zespół Blaze i nagrał kilka naprawdę doskonałych płyt.

Na Virtual XI Blaze śpiewał świetnie i doskonale pasował do tych utworów. O wiele gorzej brzmiał jednak na koncertach, gdy trzeba było zaśpiewać piosenki oryginalnie nie pisane dla niego. Być może to właśnie dlatego na trasie koncertowej promującej „Virtual XI” jego głos zaczął szwankować tak mocno, że trzeba było odwołać wiele koncertów w Stanach Zjednoczonych. To właśnie stało się początkiem końca Blaze’a w Iron Maiden.

Wróćmy jednak do Virtual XI. Płytę otwiera jeden z najlepszych openerów w historii Iron Maiden doskonały energetyczny Futureal. Rusza z kopyta od pierwszej sekundy bez żadnych wstępów i ozdobników. To skondensowana energia i ostry żywiołowy melodyjny heavy metal w pigułce a Blaze spisuje się doskonale. W tej piosence tak dużo się dzieje, że aż trudno uwierzyć, że trwa tylko dwie minuty i pięćdziesiąt pięć sekund. Tekst opowiada o życiu na styku dwóch światów: świata realnego i futurystycznego wirtualnego świata cyberprzestrzeni. O człowieku, który zagubił się we własnym świecie. Czyż nie jest tak, że otoczeni elektronicznymi gadżetami żyjemy dziś w świecie mediów, które tak nas absorbują, że stają się dla nas ważniejszym światem niż otaczająca nas rzeczywistość. Stają się dla nas bardziej realne niż świat rzeczywisty.

The Angel and the Gambler to najdłuższy utwór na płycie i zarazem najbardziej rozrywkowy i pogodny. Opowieść o hazardziście, który wciąż ma nadzieję na wielką wygraną i którego wciąż kusi droga w nieznane w szaleństwo hazardu. To pierwszy singiel z tej płyty i piosenka promująca cały album. Harris osobiście przekonał menadżera Maiden Roda Smallwooda, że ten długi utwór jest najlepszy na pierwszy singiel, choć Rod optował za Futureal. Wydaje się, że Steve chciał jak najszybciej pokazać nowe rześkie pozytywne oblicze Maiden po mrocznych czasach „The X Factor”. Osobiście zawsze mam problem z tym utworem. Czasami wydaje mi się nudnawy, zbyt rześki, za długi. Nie mogę jednak nie przyznać, że gdy już się zacznie to słucha się go z przyjemnością. Najbardziej lubię ten moment gdy Blaze śpiewa: Don’t you think I’m a savior, don’t you think I could save you, don’t you think I could save your life.

Lightning Strikes Twice to jeden z dwóch utworów napisanych przez Dave’a Murraya. Zaczyna się powoli i nastrojowo niczym numery z The X Factor. Zresztą muzycznie pasuje do niej doskonale. To numer pełen oczekiwania rozkręcający się kilka razy i kilka razy zwalniający, aby w końcu ruszyć z kopyta niczym burza z piorunami. Tekst opowiada o zbliżającej się burzy, która nie wiadomo gdzie uderzy a paradoksalnie być może piorun uderzy dwa razy w to samo miejsce. Rozszalałe solówki w drugiej części tego numeru i ten świetnie zaśpiewany tekst: maybe lighting strikes twice jakby dwa następujące po sobie uderzenia pioruna. Być może nie jest to największa ozdoba tej płyty, ale to naprawdę przyzwoita robota.

The Clansman to chyba najsławniejszy po dziś dzień utwór z Virtual XI. Kolejny epicki numer Harrisa oparty tym razem na dwóch świetnych filmach, które ukazały się w kinach właśnie w tamtym okresie. Oba opowiadały o dwóch narodowych szkockich bohaterach: Braveheart i Rob Roy. Świetny nastrojowy początek wprowadzający nas w tą całą pełną nostalgii i tęsknoty za wolnością opowieść. Ponownie przypomina mi swoją atmosferą utwory z The X Factor. Blaze śpiewa naprawdę świetnie, choć wielu z pewnością porównuje to wykonanie z późniejszym koncertowym nagraniem z Rock In Rio gdzie wspaniale śpiewa Dickinson. Za każdym razem, gdy słucham tego utworu widzę te niesamowite sceny z Braveheart walk Szkotów z Anglikami i zielone szkockie wzgórza. No i ten refren, który jednoznacznie kojarzy się ze sceną śmierci Williama Wallece’a w londyńskim Tower gdy jedynym słowem które wykrzykuje poddawany okropnym torturom jest właśnie słowo Freedom (Wolność). Doskonała muzyka, wspaniały tekst. Naprawdę absolutna ozdoba tego albumu. Ten utwór pomimo, że jest ostry posiada mnóstwo przestrzeni i świeżego powietrza i kojarzy mi się z progresywnymi kompozycjami z Seventh Son of the Seventh Son.

When Two Worlds Collide znów rozpoczyna się powoli by szybko ruszyć do przodu pulsując jednostajnym rytmem. Tekst mówi o dwóch światach, które muszą się zderzyć niczym dwie planety, które zbliżają się do siebie zmierzając ku katastrofie. Harris twierdzi, że Blaze napisał ten tekst trochę o sobie i jego odczuciach po dołączeniu do Maiden, gdy on mało komu znany wokalista zespołu Wolfsbane musiał zmierzyć się ze światem największej potęgi metalowego świata jakim było Iron Maiden. Muzycznie ponownie wszystko niby jest OK, ale niestety nie do końca przekonuje.

The Educated Fool to chyba najambitniejszy tekst na całej płycie. Kompozycja Harrisa pełna tak charakterystycznych dla niego zmian tempa i melodii. Refleksje Harrisa, który przyznaje, iż pomimo życiowego doświadczenia i wiedzy wciąż czuje się życiowym głupcem, który nie potrafi doradzać innym. Jak sam mówił napisał ten tekst po tym jak po śmierci jego ojca jego rodzeństwo i cała rodzina oczekiwała od niego, że jako najstarszy w rodzinie będzie potrafił im doradzić i pomóc. Tymczasem sam łapał się na tym, że nie wiedział jak to zrobić. Warto zwrócić na chórek w refrenie, który pojawia się tak wyraźnie chyba po raz pierwszy na płycie z udziałem Blaze,a. Boję się tylko, że trochę przekombinowano z ilością zmian tempa i melodii, co nie zawsze może się podobać. Pomimo wszystko ten numer jest jednak pełen dobrej muzyki.

Don’t Look to the Eyes of a Stranger rozpoczyna się melodią, w której mocno słychać syntetyzatory gitarowe a śpiew Blaze’a jest przejmujący i niespokojny jakby bał się tytułowego obcego głupca. Piosenka mocno zmienia tempo i jest utrzymana w mocno hard rockowej tonacji. Świetne jest to ściszenie i nastrojowy szept Blaze’a przy dźwiękach syntetyzatorów i gitar w środku utworu. Tekst to przestroga przed obcymi przypadkowo spotkanymi na ulicy ludźmi, którzy mogą okazać się niebezpieczni, dlatego lepiej nie patrz w oczy nieznajomemu.

Na koniec jedyna na płycie ballada. Como Estais Amigos to piosenka przypominająca ofiary wojny o Falklandy pomiędzy Wielką Brytanią a Argentyną w 1982 roku. Tytuł znaczy po hiszpańsku: Jak się macie przyjaciele. Tekst napisany po trasie koncertowej w Argentynie gdzie Maiden spotkało wielu przyjaciół i fanów. Dlatego powstała ta piosenka o wzajemnym wybaczeniu i nie patrzeniu wstecz, ale w przód, bo jeśli żyjemy lat sto, to dosyć łez przyjaciele. Ta piosenka ma swój klimat i jest naprawdę niezła, choć zawsze uważam, że czegoś jej brakuje i dlatego nie należy do największych piosenek Iron Maiden.

Virtual XI to ciekawa płyta posiadająca swój klimat i zawierająca naprawdę dobrą muzykę. Niespodziewanie okazała się ostatnią płytą z Blazem Bayley’em i przez to kończy pewien etap w historii Iron Maiden. Już niebawem miało się okazać, że Iron Maiden odkryje nowy wspaniały świat.

Moja ocena utworów z płyty

 1.  Futureal
 2.  The Angel And The Gambler
 3.  Lightning Strikes Twice
 4.  The Clansman
 5.  When Two Worlds Collide

 6.  The Educated Fool
 7.  Don't Look to the Eyes of a Stranger
 8.  Como Estais Amigos

  7 
 5,5
 5
 7
 4,5
 5,5
 6
 5,5

 Ocena

 5,75

 

 

 0 
 1 

 2 

 3 

 4 

 5 

 6 

 7 

   fatalny, nie da się słuchać
 
  beznadziejny, nie warto o nim pamiętać
 
  mizerny, cienki jak barszcz
 
  dostateczny, ujdzie w tłoku
  
dobry, warty zuważenia
 
  bardzo dobry, słucha się z przyjemnością
 
  świetny, niezapomniany hit
   wybitny, absolutnie wymiata

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Iron Maiden Metallica
Within Temptation Motorhead
Black Sabbath TSA
Blues Brothers Helloween
Nightwish Bruce Dickinson
Iron Maiden Black Sabbath
Sabaton Marillion
Iced Earth Judas Priest
Metallica Blaze
Kaczmarski Running Wild
Lao Che Gintrowski, Kaczmarski, Łapiński
Chris De Burgh Tristania